fbpx
Bieda plus. Czyli jak chwilówki i brak wiedzy nas zniszczy

Bieda plus. Czyli jak chwilówki i brak wiedzy nas zniszczy

Bieda plus? Od paru miesięcy dostaję dziennie po kilka maili, albo telefonów od osób, które mają raty wyższe od miesięcznych dochodów. Nie do końca dla tego, że hipoteka im urosła nagle. Najczęściej z powodu życia na zasadzie „jakoś to będzie”. Część oczywiście ma kredyty hipoteczne, ale poza tym sporo gotówek. Hipotekę chociaż wiesz na co bierzesz, w porządku, można na to machnąć ręką, bo bez kredytu ciężko dom zbudować.

Ale na co można wydać będąc etatowcem z dochodem 3-5 000 zł jakieś 150 000 zł gotówek ( żadnych przypadków chorób, wypadków, nie nie )? Na życie, nagłe wydatki? Na to by udawać przed samym sobą, że mam więcej i stać mnie na więcej?

pętla chwilówkowa
* źródło pixabay

Najgorsze zło – chwilówki i parabanki

W tym, w większości to co najgorsze – chwilówki i parabanki i to w ogromnej ilości. Najpierw jedna na podreperowanie budżetu (raty w górę, wiadomo, brakowało więc trzeba się ratować). Niby ludzie mają oszczędności, zabezpieczają się…ale kurcze, jeśli w tym jednym miesiącu nie masz już kasy, to z czego weźmiesz za miesiąc.

Więc dochodzi kolejna chwilówka, kolejna itp. Co często daje wynik końcowy tych działań 20, 30, 50 000 zł w parabankach. Rozumiecie? 50 000 zł powinien klient zapłacić w danym miesiącu ze swojej pensji 4-5000 zł żeby być na zero. Oczywiście tak się nie da. Ale wiele osób jakoś sobie radzi ( spłacają, przedłużają, biorą za chwilę nową, albo od nowa w tej samej firmie).

Zaczyna się szybki zjazd w dół, który może dotyczyć każdego z nas. Bo wśród osób, które wpadają w takie niby chwilowe kłopoty są osoby nie tylko z marginesu, ale w coraz większym procencie te zarabiające całkiem nieźle, po 5, 6 a nawet 10 000 zł, z budżetówki, dużych korporacji, wykładowcy i informatycy. Mówię jak jest. To nie tak, że ludzie biorą social a potem idą po chwilówki. Często wystarczy kilka głupich decyzji i człowiek staje się niewolnikiem.

Ale to Twoja odpowiedzialność

Jednak nie piszę tego, by usprawiedliwiać złe decyzje i nieodpowiedzialność. Bo głównie to leży u źródła problemu. Ileż to razy widziałem sytuacje, w których zamiast uporządkować swoje finanse klient ruszał za chwilę w dalszy finansowy ciąg. Albo osoba zadłużona pisała do mnie z telefonu za 5 000 zł, że muszę pomóc znaleźć nową pożyczkę. I tak dalej…Ostatecznie bowiem, to po naszej stronie leży to, jakie decyzje finansowe podejmujemy i to my ponosimy ich konsekwencje.

Jasne, z domu najczęściej nie wynosimy żadnej wiedz na temat tego jak żyć w dorosłym świecie, często dostajemy wzory negatywne. Bo jeśli nasi rodzice wiązali ledwo koniec z końcem, jeśli się zadłużali, a może ktoś w domu pił, to od kogo można się uczyć?

Teoretycznie jest edukacja szkolna. Ale wiadomo, że tam uczymy się przede wszystkim tego, co jest w późniejszym życiu niepotrzebne. Nie uczymy się natomiast praktycznego podejścia do finansów, do budżetu, tego jak nie wpaść w kłopoty, jak szukać pracy, jak założyć firmę, ogarnać podatki etc. Pozostaje więc uczyć się na błędach.

Niestety wielu z nas nie robi i tego. W młodości zadłużając się i odpuszczając temat. A potem zdziwienie przy wniosku o hipotekę… bo „grzechy młodości” wychodzą.

Ja także przechodziłem drogę nauki przez poznanie…bez odpowiednich wzorców wpadałem w kolejne tarapaty finansowe, aż w końcu zrozumiałem, że ja muszę zadbać o to, wziąć się w garść i ogarnąć. Szukałem wiedzy i rozwiązań i udało się. Ale to trwało i kosztowało sporo zdrowia. Tylko jeśli nie uczymy się na błędach to może być jedyna droga. Bo liczenie na ratunek ze strony rządu, rodziny, to dalej bierność i oddalanie odpowiedzialności, a więc proszenie się o ponowną lekcję…

ale najpierw musi przyjść otrzeźwienie, oraz jasna ocena swojej sytuacji. A nie ciągłe okłamywanie sie.

Życie z instagrama

Jako, że większość społeczeństwa ( mimo, że niektóre portale pokazują piękne życie) stoi na poziomie wiedzy finansowej dość nisko…bo wiadomo szkoła nie uczy, a w domy w większości żyło się albo biedniej, albo od pierwszego do pierwszego ( w większości, ja nie liczę tak zwanej klasy średniej i wyższej bo to mniejszość) to efekt jest taki, że ludzie najczęściej:

1. nie rozumieją często, że zazwyczaj „jakoś to będzie” kończy się źle
2. nie patrzą co podpisują
3. żyją na kredyt
4. nie myślą o tym jak zarabiać więcej, a o tym jak oszczędzić parę złotych, lub o tym jak się pokazać, lub o tym gdzie pożyczyć
5. czekają na ratunek z zewnątrz.

Trzeba jednak zauważyć, że młodzi ludzie biorą jeszcze dziwniejsze przykłady – takie, które pokazują, że od startu w dorosłe życie należą się nam luksusowe rzeczy, świetne auta, piękne mieszkania i dużo kasy. Nie zwracają tylko uwagi, że to co widać w sieci nie koniecznie musi być prawną. Jeden z youtuberów przyznał się niedawno, że jest mocno zadłużony w chwilówkach, po to tylko by móc kręcić swoje odcinki. Więc uważajcie na kogo patrzycie.

Problem systemowy i doraźna pomoc ?

Ja więc wnioskuję, by może zamiast skupienia się przez rządzących tylko na hipotekach zerknąć na problemy kredytów nie zabezpieczonych, jakoś to rozwiązać ( wakacje kredytowe, dodatek, albo zmiana prawa, przecież i tak rząd rozdaje wszystko i wszystkim :)) Żeby nie było, nie jestem za rozdawaniem i drukowaniem pieniędzy. Jeśli jednak ktoś bierze się, za temat osób mających kredyty na mieszkania, to dlaczego inna grupa ma być teraz zostawiona kompletnie na lodzie? W czasie pandemii wakacje kredytowe dotyczyły wszystkich kredytobiorców. Teraz jest już inaczej… dlaczego?

Dodatkowo prawo póki co chroni jednak lichwę. Co prawda jest ustawa, ale nie przeszkadza to firmom pożyczkowym, by mimo korzystania często z BIK, udzielić klientowi, który nie ma już zdolności kredytowej kolejnej pożyczki na miesiąc… zgroza.

Pomijając już fakt, że w jednym czasie ktoś zawiesza sobie ratę 5 kredytu na wynajmowane mieszkania, a ktoś dostaje telefony z windykacji od chwilówek…

Tylko przy okazji wakacji kredytowych i innych wariantów to polecałbym influencerom finansowym by nie uczyć ludzi jak zarabiać na nadpłacie, jak wyciągnąć kasę ze świadczeń kiedy mam 5 mieszkań, a jak ogarniać swoje finanse i nie żyć już na kredyt… albo może jednocześnie ze skorzystaniem z pomocy rządowej zorganizować obowiązkowe finansowe szkolenie dla takiego delikwenta 🙂 Tak czy inaczej będzie zabawnie – bo albo fala upadłości, albo lichwa urośnie w siłę. Chociaż może nie tyle zabawnie, co smutno.

Jeśli nie pomoc z zewnątrz, nawet doraźna to pozostaje uporządkować finanse samemu. Gdy potrzebujesz konsolidacji chwilówek możesz odezwać się do mnie. Ale wiele rzeczy możesz zrobić sam. Na przykład zmobilizować się by zarabiać więcej, negocjować spłaty w ratach, dać do analizy umowy kredytowe ( być może mają wadliwe zapisy).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.